Odliczamy!

niedziela, 16 listopada 2014

Czysta i pół roku

Czysta postów napłodziłam przez 21 miesięcy narzeczeńskiego blogowania. Całkiem sporo, chyba. :)

Dokładnie równiutko na pół roku przed naszym ślubem niedzielna liturgia Słowa jakby... trochę ślubna. Niewiastę dzielną któż znajdzie - piękny poemat o żonie z Księgi Przysłów i najładniejszy (według nas) psalm ślubny. Atmosfera zrobiła się iście weselna, więc tym bardziej ochoczo wybraliśmy się na wspomniane targi ślubne. Wiem, trochę nie po Bożemu w niedzielę, ale wczoraj nijak nie dało rady, a poza tym koniec końców nic nie kupiliśmy, więc luz. :)

Jak było? Męcząco. Masakrycznie męcząco. Ci wszyscy ulotkodawcy napastliwie obsypujący swoimi ofertami, wciskającymi karteluszki w ręce i pokrzykujący: "Macie już zespół??", "Macie już salę weselną??", "Może szukacie fotografa??" - coś okropnego. I te wszystkie parki słodziasznie trzymające się za rączki i rzewnie spoglądające na wszystko... I całe mnóstwo mamuś i tatusiów przyszłych nowożeńców, którzy aktywnie włączali się w zwiedzanie, doradzając nawet w przymierzaniu obrączek (serio, widzieliśmy to na własne oczy i to już jest mega przegięcie)... No bardzo specyficzna atmosfera.

Jakie wrażenia poza tym? Okazało się na przykład, że moja suknia ślubna WCALE nie jest oryginalna, bo jakieś 3/4 tych, które tam widzieliśmy, są do mojej baaardzo podobne. Nie załamujemy się, tylko stwierdzamy żartobliwie, że to może właśnie JA wyznaczam tegoroczne trendy... ;)

Ponadto obejrzeliśmy i przymierzyliśmy sporo obrączek. Zorientowaliśmy się w różnych modelach, wzorach, profilach, szerokościach i tak mniej więcej (choć raczej mniej niż więcej) wiemy, czego będziemy szukać. Byłam bardzo naiwna sądząc, że na targach ślubnych można kupić obrączki. Nie można. To znaczy ja bym nie mogła. Tłum, hałas, zamieszanie i ogólne poruszenie. No nie da się. To trzeba na spokojnie, zarezerwować sobie na to czas, nastawić się i w ciszy i spokoju poprzymierzać. Więc mamy kolejne zadanie na najbliższe tygodnie.

Wyprawa na targi nie pozostała jednak zupełnie bezowocna. W całym mnóstwie ulotek znalazło się kilka szczególnych, z ciekawymi rabatami. Na przykład na garnitur dla pana młodego czy na naukę pierwszego tańca. Pobrałam też kilka wizytówek kontaktowych do pracowni florystycznych i wizażystek - mogą się przydać. Co ciekawe, nawet katechezy dla narzeczonych muszą się ogłaszać w takich miejscach i tego typu ulotki też przytaszczyliśmy. ;)

Słowem - niby spoko, ale nigdy więcej. :)

***

Nie mogę nie poruszyć tutaj jeszcze jednej ważnej sprawy, pod znakiem której upłynął nam ten weekend. 
Zaproszenia. 
Miały być robione samodzielnie przeze mnie. Byłam tym podjarana jak dzieciak, szukałam odpowiednich materiałów i papieru, a później robiłam pierdyliard podejść i prób, bo ciągle coś mi nie wychodziło. A kiedy w końcu uznałam, że chyba mi wyszło - okazało się, że jednak nie wyszło. Jest do kitu, poprztykaliśmy się równo i pomysł robienia zaproszeń upadł z hukiem. Trudno. Czasem trzeba odpuścić i zrezygnować z jakichś swoich wizji i szczenięcych marzeń. To nie zaproszenia są w tym wszystkim najważniejsze. Będzie lepiej, jak zajmie się tym ktoś, kto zna się na rzeczy. Myślę, że nawet kogoś takiego znam i mam nadzieję oddać tę sprawę w zaufane ręce. 

***

A tak zupełnie po za tym... 
Nigdy nie zapalajcie romantycznych świec na dłuuugie jesienne wieczory, kiedy macie zamiar się zdrzemnąć. My zapaliliśmy. I skończyło się tak:


I jeszcze jedno. 
Panowie, uważajcie, żeby przypadkiem nie pomylić pięter/drzwi, gdy odwiedzacie swoje dziewczyny/narzeczone. Karol chyba kiedyś pomylił, bo dziś gdy wchodziliśmy do mojego bloku, minęliśmy młodą mamę z (na oko) niespełna dwuletnim chłopczykiem, który na widok Karola wykrzyknął radośnie: TATUŚ! 
:D :D

22 komentarze:

  1. A ja już po tytule myślałam, że zmieniliście zdanie i zakupiliście wódkę albo coś ;)

    Czyli dobrze, że na targi się nigdy nie wybrałam. Nie znoszę tego typu miejsc, ja sobie wolę na spokojnie z komputra wszystko organizować itd.
    Ale zniżki fajna rzecz :)

    Moja chrześnica to na wielu panów wołała "tata" np. w trakcie zakupów w hipermarkecie :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ado w ogóle nie będzie alkoholu czy tylko wódki? Pytam, bo też się nad tym zastanawiam na swoim weselu. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wódki, ani żadnych mocniejszych. Symbolicznie wino na stołach i dostęp do drink baru we własnym zakresie, nad toastem z szampanem się jeszcze zastanawiamy.

      Usuń
    2. Z jednej strony to bardzo fajna tradycja - toast na początku za zdrowie młodej pary. No i można czymś zapić chleb z solą (zgadnij którą część musiałam ugryźć :p).
      Z drugiej to nie lubię psuć i do końca wesela znajdowałam odłamki szkła na podłodze z rozbitych kieliszków, mimo, że staraliśmy się pozmiatać porządnie. Nie mówiąc o tym, że my, jako para młoda, musieliśmy tego szampana wypić w całości od razu. Goście to mogą sobie upić symboliczną ilość i odstawić, ale gazowane napoje wypijane na raz w ilości 150ml to tak średnio (ale mamy zdjęcia pt. "a teraz pijemy szampana na exa").
      Uważam, że genialnym pomysłem są toasty np. gorącą czekoladą na zimowych weselach. Może na majowe też coś wymyślicie?

      Usuń
  3. Hahaha no to już wiesz, że na noc poślubną jakby co, to latarenki. :D :D Nastrój na jesienny wieczór, z tego co widzę, wręcz ognisty. :D Psalm ślubny najpiękniejszy, zdecydowanie. :D :D

    Pół roku to jak jeden dzień, teraz to się nawet nie obejrzysz. :) maaamoo, gdzie ja wtedy spamować będę....!? :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to i dobrze, że zmieniliście modyfikację w sprawie alkoholu. Siostra mojej koleżanki miała ślub bezalkoholowy, ale niestety większość gości miała swój, wychodzili na dwór i pili. Z jednej strony powinni uszanować ich wybór, ale z drugiej skoro oni nie pili, nikt ich nie zmuszał, czemu oni zmuszali żeby nie pili goście? Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zmieniliśmy, taki zamysł był od początku.
      A tego argumentu o zmuszaniu kogoś do nie picia to nigdy nie zrozumiem. Jak idziesz do kogoś w gości i dostaniesz na poczęstunek tort orzechowy to czujesz się zmuszona/y do niejedzenia tortu czekoladowego, który najbardziej lubisz?
      Ten kto zaprasza, częstuje tym, co uważa za słuszne. Koniec tematu.

      Usuń
    2. Rozumiem, ze para tego nie chcę, i ja dostosowałabym się, ale żyjemy w Polsce, jesteśmy Słowianami i wiadomo jaki Polacy mają stosunek do alkoholu. Po prostu go lubią,

      Usuń
  5. Corka mojej kolezanki zwrocila sie kiedys do ojca (ojca czesto pracujacego na delegacjach) slowami "ten drugi tata tez mnie nosi na barana":D jak sie pozniej okazalo mloda miala pana praktykanta w przedszkolu:D ale kolezanka musiala sie ostro tlumaczyc ; p

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chodzi o to, żeby mieć jak najoryginalniejszą suknię, tylko żeby wyglądać pięknie :) ten warunek jest spełniony :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A moim zdaniem pomysł nie podania wódki jest kompletnie nie trafiony. Byłam na takim weselu i goście byli bardzo niezadowoleni i imprezę całą to położyło.
    Nie możecie robić wesela tylko pod siebie robicie je dla swoich gości! Oni poświęcają swój czas dla was pieniądze na prezent itp. i powinniście dac im wybór co chcą pić.
    Na weselu powinna być różnorodność. Czy jak ktoś jest wegetarianinem to poda same nie mięsne dania na weselu? Przecież poda różnorodne aby dla każdego było coś do zjedzenia.
    Jeżeli nie pijecie wódki nie możecie narzucać komuś ze ma pić wino.
    Wesele kojarzy się z tańcami wódką dobrym jedzeniem więc uczciwie jest zawiadomić gości na jaki profil wesela się nastawiacie aby potem nie byli zawiedzeni.
    Chociaż mam wrażenie że na gościach weselnych nie zależy wam w ogóle.. wiec po co wesele? Skoro myślicie tylko o sobie więc może lepszym rozwiązaniem byłby jakiś wspólny wyjazd zaraz po ślubie. No chyba że liczycie na bogate prezenty;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goście będą poinformowani, że nie będzie alkoholi wysokoprocentowych i jeśli będą chcieli, wyjaśnimy, skąd taka decyzja. Bo to nie jest takie widzimisię, którym chcemy dowalić gościom. To świadomy wybór, który ma swoje głębokie źródła, ale o to nikt nie pyta.

      Na gościach weselnych zależy nam bardzo - po to właśnie wesele. Chcemy się spotkać i wspólnie z najbliższymi nam ludźmi świętować ten wyjątkowy dzień. Gdyby nam nie zależało, nie robilibyśmy wesela w ogóle. Ale w dalszym ciągu nie zmienia to faktu, że mamy prawo zorganizować imprezę po swojemu i ugościć tym, czym chcemy. Jeśli komuś to nie będzie odpowiadało, ma prawo nie przyjść. Tylko wtedy też jest ciekawy paradoks, bo znaczyłoby to, że ten ktoś ma nas w głębokim poważaniu i chce przyjść na wesele tylko po to, żeby się najeść, napić i zabawić. A to chyba nie tylko o to chodzi.

      Usuń
    2. Dobra, to zapytamy: jakie są te głębokie źródła tej decyzji?

      Usuń
    3. Odpowiedzi na takie pytanie mogę udzielić naszym gościom weselnym, którzy będą chcieli poznać powody naszej decyzji. Blog nie jest odpowiednim miejscem na tego typu wywnętrznianie się. Ale jak dotąd to właśnie czytelnicy i komentujący na blogu są najbardziej poruszeni i oburzeni naszym pomysłem na wesele. Goście jak dotąd nie zgłaszają specjalnego sprzeciwu. Parę razy spotkaliśmy się ze zdziwieniem podobnym do niektórych komentarzy na blogu, ale krótkie wyjaśnienie i argumenty, które także tutaj podajemy, w zupełności wystarczyły i zdaje się, że nasi bliscy akceptują naszą decyzję.
      Wieloma rzeczami ze swojej prywatności dzielimy się tu na blogu, ale są pewne granice i mam zamiar ich skrupulatnie pilnować.

      Usuń
  8. Wy chyba chcecie być święci od samego papieża...byłam na weselu gdzie nawet ksiądz proboszcz pił wódkę, dlatego nie rozumiem tego, jak podłoże religijne ma się do picia wódki. Nasza religia tego nie zabrania, Bóg tego nie zabrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto i gdzie napisał, że to decyzja o podłożu religijnym? Wiara chrześcijańska rzeczywiście nie zabrania picia alkoholu, więc nie ma to kompletnie nic do rzeczy.

      Usuń
    2. Jejku, Anonimowi, ale Wy macie problem! Wychodzi na to, że chcecie być ważniejsi od pary młodej i ich gości.

      To jest decyzja Ady i Karola. Każdy ma prawo organizować wesele tak, jak uważa. My zamiast tradycyjnej imprezy poszliśmy do klubu - i co? Narzekała tylko jedna osoba, która zawsze narzeka (z tym liczyliśmy się od początku), a wszyscy inni byli zadowoleni i się świetnie bawili.
      To, że coś jest organizowane inaczej niż tradycja nakazuje nie oznacza, że będzie kiepskie i goście będą mieć z tym problem.

      Dajcie Adzie i Karolowi zorganizować ich wesele tak, jak sobie sami zaplanowali i się z tego cieszyć. Najgorsze co można robić to wchodzić z butami (żeby nie napisać wpieprzać się) parze młodej do organizacji - to ICH dzień i oni mają się z niego cieszyć.

      Usuń
  9. przyznam szczerze, że ja mam zawsze problem z tym bezalkoholowym weselem... tzn. z jego oceną...bo tak, ja po własnym weselu stwerdzam, że osoby które nie chciały pić i tak nie piły, ci co chcą mieli tą możliwość i ja szanuje jednych i drugich. Niestety przyznać muszę racje osobom które mówią że wesele jest dla gości i to gościom trzeba się starać jak najbardziej dogodzić i tak jest i zawsze tak będzie niezależnie co para młoda o tym sądzi:) Byłam na dwoch weselach bezalkoholowych i musze z przykrością stwierdzić że niestety ludzie sie niezbyt dobrze bawili i to nawert nie dlatego że nie było strumieniów wódki tylko czuli się zmuszeni do niepicia i czuli że narzucono im zdanie i nie umieli się do tego przekonać.... mam nadzieje ze u was bedzie fajna zabawa ale zrozumcie że wesele jest dla gości :) pozdawiam.
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumieliśmy. Dzięki, że nas w końcu ktoś oświecił...

      Niesamowite, jak bardzo się o nas martwicie... Trochę luzu. Jeśli nasz pomysł okaże się klapą, to to będzie NASZA klapa, bo to NASZE wesele. Jeszcze jakby ktoś z Was, Czytelników, był zaproszony i tak bardzo się przejmował całą zabawą weselną, to bym zrozumiała. Ale obcy ludzie, którym kompletnie nic do tego...?? Niesamowite.

      Usuń
  10. Co Wam się stopiło? ;)
    Nie rozumiem przeprowadzania tutaj dyskusji na temat wesela bezalkoholowego Ady i Karola. Nie będziecie gośćmi, nie dotyczy Was to i (brzydko mówiąc) nic Wam do tego. Ada nie daj się!
    aga

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie rozumiem tego wtrącania się w organizację wesela Ady i Karola. I jeszcze bardziej nie rozumiem dlaczego bezalkoholowe wesele większość osób utożsamia z beznadziejnym weselem. Mimo, że nasze wesele było alkoholowe (pomijam fakt, że większość osób piła tylko wino) to byłam na bezalkoholowym weselu, na którym wszyscy bawili się wspaniale i nie było ani jednej osoby, która byłaby niezadowolona! To naprawdę fascynujące jakie kłopoty z tolerancją może mieć współczesne tak bardzo "tolerancyjne" społeczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie widzę co się stopiło:D A nie myślałaś aby zwyczajnie te zaproszenia kupić? Ładne i eleganckie można kupić dość tanio.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz, możesz skomentować to, o czym piszemy. Oczekujemy jednak podpisania się pod swoimi słowami, choćby pseudonimem. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...