Odliczamy!

poniedziałek, 18 maja 2015

W przedsionku nieba

W przeddzień uroczystości Wniebowstąpienia byliśmy w przedsionku nieba...
Nasz ślub był takim przedsionkiem.

- Takiej panny młodej jeszcze nie widziałyśmy! - powtarzały ze zdumieniem fryzjerka z makijażystką w sobotnie przedpołudnie, gdy robiłam się na bóstwo. - Nikt do pani nie dzwoni?! Zazwyczaj to tu do panien młodych to telefony wydzwaniają bez przerwy, każdy o coś pyta, coś chce... A u pani??
- A po co mają dzwonić? Mają tylko przyjechać i być... :)
- Jak się pani w ogóle czuje?
- Świetnie, tylko głodna jestem jak nie wiem! Mam nadzieję, że zdążę jeszcze coś zjeść...
- Co takiego?? Wszystkie panny młode mówią, że nie mogą nic przełknąć ze stresu!
- A czym tu się stresować? Ja to przejęta jestem i podjarana, ale się nie stresuję. :)

I tak mi już zostało na cały dzień. Przejęcie i mega ekscytacja, ale żadnego stresu.

Początek był kompletnie nietradycyjny. Przygotowania w naszym domu, a nie w domach rodzinnych. Panu Młodemu pomagał się ubrać ojciec, a muchę i butonierkę montowałam ja. Mnie z sukienką pomagała mama. Nie miałam nic niebieskiego, nic pożyczonego, żadnej podwiązki. Zwykłe cieliste rajstopy zamiast białych pończoch. A na błogosławieństwie nasi rodzice prawie się pokłócili... ;)

W drodze do kościoła nasz szwagier, z którym jechaliśmy w samochodzie, zrobił nam ciekawą niespodziankę - zamontował kamerkę skierowaną na nas i nagrał nasze gadki pod tytułem "tuż przed". To było urocze i myślę, że będzie piękną pamiątką ostatnich narzeczeńskich chwil. :)

Do kościoła przybyliśmy jako pierwsi, tuż po scholi. Ubrali się elegancko, dziewczyny miały jednakowe, eleganckie, granatowe sukienki - wyglądały prawie jak druhny. Trwała Msza ślubna pary z godziny 14:00. Staliśmy w ciszy i czekaliśmy. Ciepły wiatr podwiewał mi welon. A właśnie - przecież była piękna pogoda! Naprawdę wymarzona! :)

W pewnym momencie Karol poszedł o coś zapytać do zakrystii, rodzice poszli witać gości, świadkowie gdzieś zniknęli i... zostałam sama ze scholą. Nie "uciekająca panna młoda", ale Panna Młoda, od której wszyscy uciekli... ;) W oddali zobaczyłam Agatę - nie dało się nie zauważyć "makowej panienki". ;D Pobiegłam się przywitać, a tam przed bramą stał już tłum ludzi i każdy zachwycał się na mój widok. Wianek robił robotę. :D

Trwała jeszcze poprzednia Msza, gdy poszliśmy do zakrystii podpisywać dokumenty. Dowody i obrączki mieliśmy. Co jeszcze? Gdzie są kartki ze spowiedzi?? Szybki risercz w głowie... Były w portfelu... Gdzie jest portfel? Był w plecaku... Gdzie jest plecak?? W samochodzie, ale którym...? Po chwili znalazł się i plecak, i portfel, i kartki ze spowiedzi. Uff.
Do zakrystii wchodzą księża z poprzedniej Mszy. Jeden z nich na mój widok wypalił:
- O! Świtezianka!
Bardzo śmieszne... ;)

Nasz ksiądz był równie przejęty jak my. To chyba jeden z jego pierwszych ślubów.
- Zaznaczcie w książce Wasze czytania, psalm i Ewangelię.
Schola zaczęła śpiewać: Gdy schodzimy się niech Święty Duch w nas działa... 
Nagle obok nas pojawia się pan Artur, który ma czytać pierwsze czytanie. Jak miło, że sam przyszedł, żeby się zorientować, na której stronie jest jego tekst. W ogóle jak miło, że jest!
Chyba wszystko załatwione, idziemy przed drzwi wejściowe do kościoła. Schola śpiewa Oblubieniec czeka już... Wszyscy myślą, że to już, ale my czekamy, bo ksiądz jest jeszcze na zewnątrz, z kimś rozmawia. Jest atmosfera modlitwy i skupienia. Wołam do siebie na chwilę Agatę.
- Drugie czytanie na zielonej wstążce!

Dopiero, gdy rozbrzmiewają słowa pieśni Jesteśmy piękni Twoim pięknem, Panie, a ksiądz przychodzi do nas z pozdrowieniem, ruszamy. Do kościoła wchodziłam ze świeczkami w oczach. Coś niesamowitego zobaczyć, jak tyle uśmiechniętych bliskich nam ludzi przyszło tutaj tylko dla nas!

Czytania pięknie przeczytane, a psalm z murmurandem wyszedł rewelacyjnie.

Ksiądz bardzo nas zaskoczył. Choć bez entuzjazmu zgodził się przyjechać nam pobłogosławić, był dla nas pięknym znakiem Bożej obecności. Z uśmiechem powiedział dla nas niesamowite kazanie i z mocą poprowadził całą liturgię. Oczywiście zapomniał, że chcemy mówić przysięgę sami, a po moim cichym przypomnieniu, że sami mówimy, przystawił mikrofon najpierw mnie, a nie - jak powinno być - Karolowi. Ale chyba nikt tego nie zauważył i po chwili Karol zaczął mówić słowa przysięgi. Sam, z pamięci, z mocą. Byłam dzielna dopóki nie zobaczyłam, jak zaszkliły mu się oczy i nie usłyszałam łamiącego się głosu. Odpadłam. Swoją przysięgę mówiłam już przez łzy. Bałam się, że będzie to wyglądało, jakbym rozpaczała, że wychodzę za mąż, ale nie - na nagraniu widać wyraźnie uśmiechniętą twarz i spojrzenie pełne szczęścia, a wzruszenie jest tylko dodatkiem, który nikogo specjalnie nie zdziwił. Podobno pół kościoła beczało razem ze mną. ;)

Po nałożeniu obrączek wszyscy zaczęli bić brawo, a my wpadliśmy sobie w ramiona. Popłakałam się zupełnie. Byłam taka szczęśliwa!

Bardzo mile zaskoczyło nas, że bardzo dużo osób przystąpiło do Komunii. Poza tym nasi goście aktywnie włączali się w liturgię, głośno śpiewali i przeżywali razem z nami. Po błogosławieństwie poszliśmy złożyć bukiet z lilii Matce Bożej, śpiewając O Pani, ufność nasza... Wychodziliśmy z kościoła przeszczęśliwi. Mieliśmy piękny, wymarzony ślub.

:)

19 komentarzy:

  1. Kochani:* My także przeżywaliśmy NASZ SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA 2 dni temu. Sklamalabym,gdybym powiedziała,że się nie stresowalam..Było dużo emocji,też negatywnych,bo na kwadrans przed mszą okazało się,że mamy innego księdza( nasz zaniemogl w nocy). Byłam zestresowana( Ks.nie miał pojęcia kim jest para młodych,my widzieliśmy kaplana pierwszy raz na oczy... Do tego nasze sanktuarium wymarzone na ślub było pełne tłumów pielgrzymów... ,którzy pomimo próśb o opuszczenie kościoła...rozsiedli się w pierwszych rzędach ławek.
    Puściły mi nerwy...
    Jednak gdy zajęliśmy już nasze miejsca i kapłan rozpoczął liturgię odlecialam...
    Podczas przysięgi Już Męża poleciały mi łzy i swoją przysięgę odmowilam z trudem..
    Jednak moment założenia obrączek powitalismy z wielkimi bananami na twarzy :D
    A nasz NIESPODZIANKOWY Kapłan powiedział do nas tak mocne słowo,zet OBOJE prawie padlismy z wrażenia...
    Już dziś żałuję,że ta godzina ślubowania i czas wesela minęły tak szybko...
    PANIE BĄDŹ UWIELBIONY +
    Jadzia& Krzyś

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też w tym momencie zaszkliły się oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ada koniecznie spisz świadectwo ze swoim Mężem i wyślijcie do portalu przeznaczeni :)
    P.S. A o co chodzi z tym niebieskim elementem na ślubie? Dla mnie te wszystkie stereotypy i zabobony są po prostu śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno na ślubie trzeba mieć coś niebieskiego, coś pożyczonego, coś nowego, coś starego itd. Podobno na szczęście. ;)

      Usuń
    2. Do szczęścia to tylko Bóg potrzebny :D

      Usuń
    3. Teraz to już jesteście "Małżonkowie z Bożej łaski", Ada czekają Cię zmiany na blogu :D

      Usuń
    4. Ada mam pytanie (wybacz, że się tak rozpisałam, ale jesteś już doświadczona w temacie a ponoć kto pyta ten nie błądzi)
      W Twoich wpisach wyczytałam, że Ty i Karol nie pijecie alkoholu, ale na Waszym weselu będzie prawdopodobnie wino i szampan - jak to wyszło w praktyce?
      Ja sama jestem od jakiegoś czasu niepijąca (choć przed tym postanowieniem lubiłam wino od święta, wódki czy innych mocnych trunków nigdy) - myślę już przyszłościowo i zastanawiam się czy państwo młodzi pomimo swoich postanowień powinni wznieść symboliczny toast za swoje małżeństwo. Masz jakieś doświadczenia z weselami bezalkoholowymi, może byłaś u kogoś na takim?
      Znalazłam coś takiego http://weselewesel.lap.pl/oWeselachBezalkoholowych.html

      Usuń
    5. Napiszę o tym w notce o weselu. :)

      Usuń
  4. Aż serce rośnie jak się czyta:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też słyszałam od ludzi, że tak wyluzowanej i radosnej panny młodej jeszcze nie widzieli :P I też się bałam, jak wyszła przysięga - tylko w drugą stronę, że wyglądałam, jakbym nie traktowała małżeństwa poważnie, bo się śmiałam.

    Bardzo się cieszę, że mieliście taki ślub, jaki sobie wymarzyliście - mam nadzieję, że ta chwila zostanie w Waszych głowach i sercach do samego końca ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz po ślubie to się dopiero prawie Niebo zacznie...;)
    Ale Wam zazdroszczę tych pierwszych chwil razem już na co dzień.. Aż chciałoby się je powtórzyć.
    Nie zdążyłam jeszcze Wam złożyć życzeń więc.. Bądźcie tak przy Bogu i przy sobie jak do tej pory, a nic inne nie będzie Wam potrzebne.
    I koniecznie proszę o choć jedno zdjęcie :)
    Marta (nr2)

    OdpowiedzUsuń
  7. Adooo, Karoluuuu, prosimy o jakieś fotki :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak pięknie.... :)
    Moje przeczucie z ładną pogodą się sprawdziło! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie opisane:) Aż mi się mój ślub przypomniał;)
    Myślałam o Was w sobotę i trzymałam kciuki, żeby wszystko poszło po Waszej myśli. Super, że było dokładnie tak, jak chcieliście:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ogromne gratulacje kochani...!!
    ps. Jakieś zdjęcia będą? Czy to już na nowym, małżeńskim blogu heh? ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś zdjęcia pewnie będą, nowego bloga nie. ;)
      Dziękujemy! :)

      Usuń
    2. Cudownie;) To witam w świecie małżeńskim ;*

      Usuń
  11. Niech Bóg Wam błogosławi na nowej drodze życia a Matka Boża chroni od wszelkiego zła! I ja zaglądałem na Waszego bloga i chciałbym się dołączyć do życzeń i gratulacji. :-) Chciałbym i ja, tak jak Wy, dostąpić takiej chwili, ale zostawiam moje pragnienia w Bożych rękach.

    Mariusz

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz, możesz skomentować to, o czym piszemy. Oczekujemy jednak podpisania się pod swoimi słowami, choćby pseudonimem. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...