Odliczamy!

sobota, 30 listopada 2013

Projekt Adwent

Kilka miesięcy temu gdzieś przeczytaliśmy o pewnej idei związanej z dbałością o czystość w relacji damsko-męskiej. Ktoś przytaczał radę spowiednika, który zalecił, by przez jakiś w miarę krótki czas (tydzień - dwa) zafundować sobie zupełną wstrzemięźliwość od wszelkiej bliskości fizycznej. Bez przytulania, bez pocałunków, bez trzymania się za ręce, siadania na kolanach, głaskania i tak dalej. Po prostu zero. Po co to? Po to, by nabrać pewnego dystansu do relacji, oczyścić ją z wszelkich podtekstów, zobaczyć jak funkcjonujemy bez cielesnej bliskości, w czym to pomaga, a jakie powoduje trudności... Ale przede wszystkim po to, by spróbować nauczyć się okazywać czułość w inny sposób. Wykrzesać z siebie odrobinę kreatywności i pomyśleć, jakie są inne możliwości okazania miłości, a jest ich z pewnością całe mnóstwo. I nie chodzi o to, że czułość w bliskości fizycznej jest zła - bo absolutnie nie jest, wręcz przeciwnie. Ale taka mała odskocznia, żeby przez chwilę popatrzeć na swoją relację z innej perspektywy, może okazać się owocną próbą dla związku.

Nie byliśmy do tego w stu procentach przekonani od samego początku. Nieśmiało zrodziła się myśl, żeby spróbować, ale pojawiło się też mnóstwo obaw i wątpliwości. Musiało to w nas dojrzeć. Taki mini sparing mieliśmy we Francji, gdzie prawie w ogóle nie mogliśmy być sam na sam, więc to jasne, że przy kimś to ewentualnie możemy potrzymać się za ręce czy objąć. Czasem ukradkiem jakiś buziak się przydarzył, albo przytulenie, nic więcej. Było to ciekawe doświadczenie i stwierdziliśmy, że w sumie można byłoby spróbować prawdziwego wyzwania.

Musieliśmy tylko dostosować zamysł do naszych realiów. Uznaliśmy, że tydzień czy dwa takiej "ascezy" tak ot, z dnia na dzień to taki średni pomysł. My do wszystkiego musimy się psychicznie przygotować i nastawić. :) Poza tym przez dwa tygodnie to my się widzimy średnio 4-5 razy na parę godzin, więc szału nie ma, zbytnio byśmy się nie popisali wytrwałością. Ale doszliśmy do wniosku, że Adwent będzie idealny na taką próbę. W tym roku to trzy i pół tygodnia, więc dla nas oznacza to może nawet z 8-9 randek - to już jest coś. Poza tym niebagatelne znaczenie ma też niezwykle sprzyjający klimat Adwentu - powściągliwość, wyciszenie, skupienie, a to wszystko w atmosferze radosnego oczekiwania. Nie chcemy się zapędzać w specjalne umartwienia, bo to nie chodzi o dokładanie sobie jakiegoś męczeństwa do i tak trudnej drogi czystości. Chodzi spojrzenie z innej perspektywy, nauczenie się czegoś nowego, wypracowanie jakichś nowych rozwiązań w dbaniu o naszą relację...

Ustaliliśmy sobie jasne warunki - co wolno, czego nie wolno. Tyle na początek - zobaczymy, co z tego wyniknie. Przypuszczam, że dość szybko pojawi się potrzeba dookreślenia naszych spotkań, wymyślania nowych aktywności, zastępowania niektórych naszych nawyków czymś innym... Chyba będzie ciekawie. :)

Projekt Adwent uważam za rozpoczęty. Sami jesteśmy bardzo ciekawi, co przyniesie ten czas, jak na nas wpłynie, jakie będą plusy dodatnie i plusy ujemne... Tymczasem  - do dzieła!

19 komentarzy:

  1. Ja i mój Narzeczony spróbowaliśmy dwa lata temu, w okresie Wielkiego Postu zrezygnować z całowania. Udało nam się, choć było bardzo ciężko.
    Życzę Wam powodzenia w tym adwentowym wyzwaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No no - powodzenia! Podziwiam Was, no podziwiam - że też komuś się chce jeszcze to narzeczeństwo przeżyć tak na serio.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pogratuluję pomysłu, jak po Adwencie napiszecie o owocach, teraz chyba nie potrafię tego zrobić. :p Ale może dlatego, że ja z małżeńskiego punktu widzenia patrzę, może w narzeczeństwie inaczej działa, nie wiem, ale ja jestem wielką przeciwniczką takich postanowień. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz napisać coś więcej, dlaczego uważasz, że to kiepski pomysł?

      Usuń
    2. Bo biorąc pod uwagę to, że chrześcijanin jest powołany do miłości, całkowita rezygnacja z czegoś, co służy dobru drugiego człowieka i miłości właśnie jest zwyczajnie nielogiczna.;) Niektóre małżeństwa rezygnują z seksu i bliskości w ogóle na czas Wielkiego Postu. Skoro "Bóg jest obecny w akcie małżeńskim" i jest to w takim sensie forma modlitwy, to dla mnie to jest taki sam absurds jakbyś dla Boga z modlitwy albo mszy na cały Adwent czy Wielki Post zrezygnowała.;)
      Jasne, że różne są sytuacje i że czasem trzeba zrezygnować, bo choroba, bo sytuacje, kiedy ciąża jest niewskazana, bo coś tam. Ale wtedy z bliskości w ogóle rezygnować wręcz nie wolno. A narzeczeni na tym etapie mają tylko taką bliskość. Do tego to, o czym pisała manna.
      Jeżeli ktoś ma problem z tym problem i potrzebuje oczyszczenia intencji, to jeszcze ewentualnie mogę zrozumieć, ale w innym przypadku wg mnie średni pomysł.

      Usuń
  4. Powodzenia! Bardzo ciekawy pomysł, chociaż ja sama bym się na coś takiego nie zdecydowała. Za bardzo potrzebuję tej bliskości i drugiej osoby, żeby sprawdzać się ile bez tego wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy się mieszka razem, to chyba jest to zwyczajnie niewykonalne. Przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam. I nie chodzi o sprawdzanie, ile się wytrzyma bez tej bliskości (bo ja też bardzo potrzebuję wszelkiej czułości), ale o poszukanie innych sposobów na okazanie miłości. Chcemy spróbować, zobaczymy, co z tego wyjdzie. :)

      Usuń
  5. Bo mimowolnie będziecie się czuć przez siebie nawzajem odrzucani, a to będzie stwarzało ciągłą sytuację napięcia. Taka sytuacja jest zupełnie sztuczna, bo nigdy w przyszłości nie będziecie zmuszeni do wzajemnego powstrzymania się od wszelkiej bliskości fizycznej, a nawet w sytuacji, gdy - co nie daj Boże - jedno z Was leży nieprzytomne w szpitalu, można trzymać za rękę, czy pocałować. Z drugiej strony odrobina czułości, jak przytulenie, gdy jest ciężko i źle jest nie do wyrównania przez jakąkolwiek rozmowę o tych uczuciach (chyba że właśnie jesteśmy u psychoterapeuty, ale to jest inna para kaloszy).
    Też kiedyś dostałam podobną radę od spowiednika i uznaję ją za równie niemądrą jak "nie spotykajcie się sam na sam".

    Fajnie jednak będzie, jeśli mi udowodnicie, że nie mam racji :)

    Pozdrowienia,
    manna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. odnosiłam się do wpisu tej z żebra i dalszego pytania Ady, ale sobie źle kliknęłam ;)
      m.

      Usuń
    2. Może warto dodać, że odrobinę sobie zmodyfikowaliśmy założenia, jak ma wyglądać to ograniczenie bliskości - uznaliśmy, że całkowite wyeliminowanie np. buziaka na przywitanie czy zwykłego objęcia się i przytulenia to trochę przesada, więc to na pewno zostanie. Ale chodzi na przykład o unikanie leżenia godzinami w przytuleniu, co zdarza nam się dosyć często i nieraz bywa przyczynkiem do różnych trudności wiadomego pochodzenia. To tylko krótka próba pewnego oczyszczenia relacji z naciskiem na odnalezienie innych sposobów na okazanie sobie czułości.
      I wcale nie mamy zamiaru udowadniać, że mamy rację - sami nie mamy pojęcia, co z tego wyniknie. Może to rzeczywiście głupota, która nie przyniesie nic dobrego? Przekonamy się na własnej skórze i będziemy bogatsi o takie doświadczenie.

      Usuń
    3. No to jednak zmienia postać rzeczy :)
      m.

      Usuń
    4. Diametralnie wręcz! Bo dla mnie całkowita rezygnacja byłaby co najmniej dziwna (kurcze, nawet w relacjach koleżeńskich trzeba czasem kogoś poklepać, pogłaskać czy pocałować w czoło), ale jeśli chodzi po prostu o "zawężenie granic tego, co można" to mogę się zgodzić, że efekt może być ciekawy ;)

      Usuń
  6. Myślę, że dobrze robicie decydując się na taki projekt. Nie wiadomo co on ze sobą przyniesie, ale faktycznie nauczy Was kreatywności i wytrwałości. A kiedyś pewnie będziecie miło wspominać ten czas:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. będę z ciekawością śledził rezultaty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż się sama zastanowiłam czy my byśmy dali radę. Bo ja jak się nie wpakuję mężowi na kolana to robię się chora od razu, z resztą ja sobie i tak muszę czasem dozowac te przyjemności bo bym zagłaskała męża na śmierc. Ale bardzo wam kibicuję bo tak jak piszesz na pewno w jakiś sposób was to ubogaci, nawet jak by nie wyszło, nawet jak uznacie że to głupie to na pewno coś odkryjecie, coś o sobie nawzajem:) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe ciekawe... To wielkie wyzwanie- powodzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam, że pomysł jest godny uwagi i fantastycznie o Was świadczy, że w ogóle jesteście w stanie się go podjąć. Także trzymam kciuki i chętnie poczytam relacje i refleksje (bo będę, prawda?).

    Tylko tymczasem rozszerzyło mi to moją odpowiedź na maila, więc pewnie jeszcze nie dzisiaj ;)

    Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będą relacje i refleksje.
      Czekam cierpliwie na maila. ;)

      Usuń

Jeśli chcesz, możesz skomentować to, o czym piszemy. Oczekujemy jednak podpisania się pod swoimi słowami, choćby pseudonimem. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...