Odliczamy!

czwartek, 25 lipca 2013

Jak wybrać dobrą salę na wesele?

Absolutnie nie czujemy się żadnymi ekspertami w tej kwestii, jednak przez ostatnie dni i tygodnie troszkę zorientowaliśmy się w temacie i pomyślałam, że moglibyśmy podzielić się pewnymi spostrzeżeniami - jak wygląda szukanie sali na przyjęcie weselne z naszej perspektywy, jakimi kryteriami się kierujemy i na co zwróciliśmy szczególną uwagę.

Kiedy już wyklarowała nam się wizja naszego wesela, zaczęliśmy rozglądać się w Internecie w poszukiwaniu ofert, które pasowałyby do tego, co sobie wymyśliliśmy. Chcemy mieć skromne, ale eleganckie wesele, dlatego w sumie na samym początku wyeliminowaliśmy wszelkie drewniane zajazdy z tradycyjnym wiejskim jedzeniem, potężnymi ławami i (zapewne) skrzypiącą podłogą. Po prostu nie ten klimat. Nie było to specjalne ułatwienie, bo w dalszym ciągu mamy przed sobą całe mnóstwo stron internetowych lokali, które zajmują się organizacją wesel.

Pierwszym kryterium, które jest tak naprawdę decydujące (w naszym przypadku), czy w ogóle warto się zastanawiać nad danym lokalem, jest strona finansowa. Założyliśmy sobie pewien górny pułap cenowy od osoby i tego się trzymamy. Z rozrzewnieniem oglądałam pewne hotele czy dworki, które oczarowały mnie wizualnie i już oczyma wyobraźni widziałam tam nas na weselu... Ale ceny "zaczynają się" od nieco wyższej kwoty w stosunku do naszego "górnego pułapu". Niestety, trzeba mieć głowę na karku - odrzucamy.

Drugą sprawą jest lokalizacja. My jesteśmy w tej (poniekąd) komfortowej sytuacji, że w zasadzie lokalizacja nas nie ogranicza, wręcz przeciwnie. Początkowo myśleliśmy o podkrakowskich miejscowościach, ale gdy któregoś dnia wpadł mi do głowy pomysł na ślub w pewnym zakonnym kościele w szeroko pojętym centrum Krakowa, doszliśmy do wniosku, że to mógłby być dobry pomysł pod warunkiem, że sala weselna będzie w pobliżu. I tak zupełnie nieoczekiwanie zaczęliśmy rozglądać się za lokalami w najbliższej okolicy tegoż kościoła. W promieniu może 3-4 km znaleźliśmy cztery bardzo zróżnicowane lokale, które - jak nam się wydawało po przetrząśnięciu stron internetowych - mogłyby wchodzić w grę. Narzeczony podzwonił i umówił nas na ten sam dzień do każdego miejsca. I w ten sposób mieliśmy wczoraj istne tournee przedweselne. :)

Spotkania z menadżerami/kierownikami/właścicielami sal weselnych to naprawdę ciekawa, choć dosyć męcząca przygoda. Czym się kierowaliśmy oglądając lokale? Jakie kryteria były dla nas ważne? O co pytaliśmy?

PIERWSZE WRAŻENIE
Moim zdaniem ogólne pierwsze wrażenie w miejscu, do którego przyjeżdżamy, jest bardzo ważne. Jak sala wygląda z zewnątrz, czy nie jest zbyt ciasno wokół, ile jest miejsc parkingowych... Wystarczy drobiazg, który odrzuci - na przykład w jednym z miejsc osłupiałam na widok szarych kokardek z jakiegoś sztywnego czegoś (to nawet nie był materiał, nie mam pojęcia, co to było...) przywiązanych do drzew i płotu wokół lokalu... Już wiedziałam, że nic z tego nie będzie.

SALA
Oczywiście równie ważne, a może o wiele ważniejsze jest pierwsze wrażenie w środku. Czy jest elegancko, schludnie, zgodnie z naszymi oczekiwaniami? Od razu warto zwrócić uwagę na oświetlenie, kolorystykę, a szczególnie na układ sali jadalnej i parkietu. Dla nas bardzo ważnym kryterium było subtelne połączenie części stołowej i tanecznej - tak, by nie trzeba było przechodzić nie wiadomo gdzie od stołu na parkiet i by chociaż w części parkiet był widoczny dla osób siedzących przy stołach. Byliśmy kiedyś na weselu, na którym parkiet można było oglądać przy stole... w telewizorze, bo sale były w zupełnie różnych miejscach. Kiepskie rozwiązanie. Poza tym - ważna rzecz, o której wiele par zupełnie zapomina (my też nie pamiętaliśmy o tym od początku): akustyka sali! Warto rozejrzeć się, czy są elementy "miękkie", takie jak zasłony, materiały, obrazy na ścianach, jakieś elementy drewniane, załamania ścian, dzięki którym nie niesie się pogłos. Nas to akurat dotyczy w nieco mniejszym stopniu, bo nie chcemy zespołu muzycznego, ale w przypadku orkiestr (zwłaszcza z perkusją!) trzeba mieć to na uwadze, bo hałaśliwy pogłos może bardzo popsuć zabawę.

OFERTA
W rozmowie z menadżerem warto na samym początku upewnić się co do oferty, cen, menu. Czy są zgodne z informacjami podanymi na stronie internetowej? Czy wszystko jest jasne i klarowne, czy raczej zamotane?  Jakie są dodatkowe opłaty (korkowe/wynajem sali/dodatkowe atrakcje)? Jaki należy wpłacić zadatek przy podpisywaniu umowy oraz do kiedy trzeba uregulować pozostałą część kwoty? Czy w cenie zawiera się dekoracja sali? Jeśli tak, to co się na tę dekorację składa?
To główne pytania, którymi kierowaliśmy się w każdym z lokali, a które pozwoliły nam pokrótce zorientować się, czy oferta nam odpowiada.

POKOJE DLA GOŚCI
Dla nas to bardzo ważny aspekt, by miejsce, w którym odbędzie się nasze wesele, dysponowało odpowiednią ilością pokoi dla części naszych gości. Oczywiście, równie ważna jest cena pokoi, bo mamy przenocować około 20-30 osób, więc będzie to znaczący wydatek. Z drugiej strony ważna jest praktyczna strona hotelu. Na przykład w jednym z hoteli zapowiedziano nam, że pokoje dla gości musielibyśmy zarezerwować z... rocznym (!) wyprzedzeniem. Rozumiem, że niektóre hotele są oblegane, ale bez przesady, przecież to graniczy z cudem, żeby na rok przed weselem wiedzieć, ilu konkretnie gości będzie potrzebować noclegu. Chyba trzeba byłoby rezerwować na chybił-trafił...

ELASTYCZNOŚĆ
Myślę, że to bardzo ważna kwestia, którą warto mieć na uwadze. Czy obsługa wychodzi nam naprzeciw i wyraża chęć dostosowania się do naszych potrzeb? Czy są otwarci na nasze propozycje i pewne modyfikacje? Podam dwa skrajne przykłady z naszego wczorajszego tournee.
1. Pani menadżer hotelu zapytana o ofertę cenową na rok 2015 zaczęła się tłumaczyć, że ona nie wie, co się wydarzy, o ile wzrosną ceny, jak wysoka mogłaby to być podwyżka, itd. Po czym zaczęła nas przekonywać, żebyśmy może lepiej... zorganizowali sobie wesele w przyszłym roku, bo wtedy wszystko jest jasne! Bez komentarza. :)
2. W innym miejscu podczas bardzo profesjonalnie prowadzonej (ze strony menadżera) rozmowy, w pewnym momencie zapytałam:
- A czy jest taka możliwość, żeby... (nie zdążyłam dokończyć)
- Tak, jest. :)
- Ale... ja jeszcze nie powiedziałam panu, o co chodzi...!
- Nie szkodzi, zapewniam panią, że to nie będzie problem. :)
Uśmiechnęliśmy się tylko wtedy do siebie z Narzeczonym. To z pewnością jest przejaw elastyczności.

KONTAKT Z MENADŻEREM
W każdym z lokali byliśmy spodziewanymi gośćmi, a zarazem potencjalnymi klientami (umawialiśmy się na spotkanie, w niektórych miejscach nawet na konkretną godzinę), ale podejście menadżerów do nas było bardzo zróżnicowane. Dobra gadka i chwyty marketingowe (jak ten wyżej :)) to jeszcze nie wszystko. My zwracaliśmy uwagę, czy menadżer jest konkretny i rzeczowy w rozmowie z nami, czy się nie mota i plącze, czy rozmowa jest jasna, ale również przyjemna. Nie wyobrażam sobie współpracować przy organizowaniu swojego wesela z osobą, która od pierwszego spotkania działa mi na nerwy (tak jak pani, która próbowała nas przekabacić na 2014 rok). Ponadto, wygląd zewnętrzny (tzw. aparycja :)), ubiór (jeden pan wyszedł do nas w krótkich spodniach i adidasach...) i zachowanie (ten sam pan rozsiadł się przed nami na krześle z założonymi rękami, podczas gdy my staliśmy przed nim...) - to wszystko ma znaczenie, przynajmniej dla nas. To świadczy o tym, z jakiej pozycji "startujemy" w tej potencjalnej współpracy.

OPINIE
Jakąkolwiek nazwę lokalu weselnego wpisuje się w wyszukiwarce, od razu po niej wyskakuje podpowiedź: "opinie". Nie da się ukryć, to bardzo ważna kwestia - poczytać, co mają do powiedzenia osoby, które wcześniej organizowały w danym miejscu wesele. Czy w ogóle są zadowoleni, przed czym przestrzegają, na co zwracają uwagę, co im nie pasowało... Warto mieć na uwadze, że niektóre zastrzeżenia nie muszą być do końca uzasadnione, bo wynikają po prostu z niedogadania pewnych szczegółów. Inne mogą być kluczowe i wręcz rozstrzygające, zwłaszcza, gdy dany zarzut pojawia się w wielu różnych opiniach. To dosyć czasochłonne i męczące, ale z pewnością warto przetrząsnąć Internet.

To takie najważniejsze spostrzeżenia po wczorajszym tournee. Mamy swojego "faworyta", ale zanim się zdecydujemy, lokal będzie musiał pozytywnie przejść dwa "testy". Po pierwsze, chcemy na własnej skórze sprawdzić jakość obsługi i jedzenia, wybierając się tam niezapowiedzianie na obiad. A drugim testem będzie obejrzenie sali "na gotowo" tuż przed czyimś weselem - jak wygląda dekoracja, czy są świeże kwiaty, jak zachowuje się obsługa, w jaki sposób są ułożone stoły, ile jest miejsca po wygospodarowaniu parkietu, itd... Jeśli po tym nadal będzie nam się tam podobało, pewnie zdecydujemy się na to miejsce. Jeśli przyjdą poważne wątpliwości - trzeba będzie to przemyśleć i być może rozglądać się za czymś innym. Na chwilę obecną jesteśmy po prostu oczarowani tym lokalem, dlatego musimy sobie dać trochę czasu na ochłonięcie, by móc spojrzeć na to w miarę obiektywnie i z dystansem.

Warto zaznaczyć, że sami z siebie tacy mądrzy nie jesteśmy w kwestii kryteriów dla sal weselnych, wiele czytaliśmy i szperaliśmy w Internecie w poszukiwaniu informacji od osób doświadczonych, głównie wodzirejów, którzy niejedno wesele już widzieli troszkę "od kuchni" i w wielu przeróżnych miejscach prowadzili imprezy. Nie będę tutaj nikomu robić kryptoreklamy - gdyby ktoś był bardzo zainteresowany co i jak znaleźć, można napisać do nas maila, podpowiemy.

Podobnie, gdyby ktoś z czytelników z Krakowa i okolic był w podobnej sytuacji szukania sali na wesele i chciałby dowiedzieć się, w których konkretnie lokalach byliśmy i co o nich sądzimy, też można napisać maila - chętnie podzielimy się doświadczeniem zebranym podczas spotkań.

6 komentarzy:

  1. A macie w planach oglądanie innych sal? Bo wiecie czasem jest tak, że interesuje nas tylko to co w Internecie ładnie wygląda i nam się podoba, a w rzeczywistości ładne sale, miła obsługa, kompetentni ludzie są na uboczu tylko dlatego, że mają słabą stronę internetową. Ja się tak "przejechałam" z moim weselem. Sala była idealna, jedzenie niesamowite, obsługa, kierownik mili i wszystko wydawało mi się idealne, dopóki nie poszłam miesiąc później na wesele kuzynki do lokalu, który odrzuciłam już po obejrzeniu strony, bo zraził mnie totalny brak jakichkolwiek informacji oprócz nr telefonu. Bardzo żałowałam. Dlatego zachęcam do kolejnych spotkań z "niepozornymi" salami weselnymi. Od siebie mogę dodać, że nie warto tak rygorystycznie planować sobie każdego detalu na czas około 2 lata, półtora roku, bo trendy w dekorowaniu się zmieniają, może zmienić się nawet szef kuchni w danym lokalu i jedzenie może "upaść". Wiadomo, że musicie teraz zdecydować, wszystko się może też zdarzyć, więc posłuchajcie głosu serca. Jeśli jakieś miejsce Was czaruje to nie ma na co czekać. A jak do tego dochodzą pozytywne opinie i kompetentny manager to nawet przy drobnych problemach da się wszystko poskładać:) Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. Cenna uwaga, żeby nie sugerować się tylko stroną internetową. Byliśmy też w jednym lokalu (w zupełnie innym miejscu, jako taka alternatywa), którego strona też jest dosyć uboga, mało konkretów, prawie żadnych zdjęć, tylko dane kontaktowe, ale gdy Narzeczony tam zadzwonił, pani menadżer wysłała na maila bardzo szczegółową i dopracowaną ofertę oraz zaprosiła na spotkanie, co było takim dopełnieniem. I trzeba przyznać, że lokal porządny i w sumie nie mieliśmy jakichś zastrzeżeń, ale nie było tego "czegoś", co by nas ujęło. :)
    No i rzeczywiście, to jest ryzyko - podejmować decyzję tak wcześnie, mając świadomość, że tyle rzeczy może się zmienić. Ale z drugiej strony, jak sam menadżer powiedział - on nie wie, czy "nasz" termin sprzeda się jutro, za tydzień, czy za dwa miesiące. Jeden termin na maj 2015 już ma zarezerwowany, więc za długo też nie możemy się zastanawiać, trzeba działać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to działajcie i życzę powodzenia oraz czekam na kolejne relacje z poszukiwań:) Anka

      Usuń
  3. A ten "Wasz" termin jest w jakiś sposób tak bardzo szczególny, że ma być ten dzień i "koniec kropka"? Bo czasem warto dla fajnego miejsca pójść na ustępstwo w sprawie terminu, szczególnie kiedy macie sporo czasu i chyba nic na poważnie zaplanowanego.
    Ja nigdy nie przywiązywałam dużej uwagi do dat, po prostu sobie wymyśliliśmy, że chcielibyśmy koniec września/początek października i zobaczymy co gdzie i kiedy będzie wolne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mamy jakiegoś specjalnego ciśnienia, żeby to był ten konkretny dzień. Tak sobie wymyśliliśmy, ale jeśli będziemy naprawdę zdecydowani na jakiś lokal, a "nasz" termin będzie już zajęty, to jesteśmy w stanie zmienić tę datę na inny wolny termin. :)

      Usuń
  4. Ja mogę zaprosić do siebie! Ale chyba już za późno. Pisz, pytaj, chętnie odpowiem na wszystkie pytania!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz, możesz skomentować to, o czym piszemy. Oczekujemy jednak podpisania się pod swoimi słowami, choćby pseudonimem. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...